Wykład prof. Wyczańskiego

Obrazek do tekstu

Wykład profesora ANDRZEJA WYCZAŃSKIEGO wygłoszony 28 stycznia 1993 roku w Piotrkowie Trybunalskim podczas uroczystych obchodów 500. rocznicy ukształtowania się Sejmu Polskiego

Taka umowna cezura historyczna nie powinna nas dziwić. Sejm bowiem — ani w Polsce, ani w innych krajach — nie powstawał na mocy jednorazowej uchwały czy decyzji monarszej, lecz drogą ewolucji. Przywileje, nadawane szeroko w późnym średniowieczu, zwalniały szlachtę i duchowieństwo wraz z posiadanymi przez nie dobrami od tzw. podatków nadzwyczajnych, gdy tymczasem wydatki państwowe rosły, szczególnie zaś armia, coraz częściej zaciężna, zawodowa, wymagała płacenia żołdu. Jeśli w dobie Grunwaldu głównie pospolite ruszenie rycerstwa tworzyło wojsko polskie, to już w połowie XV stulecia Kazimierz Jagiellończyk w walce o odzyskanie Pomorza posługiwać się musiał płatnym wojskiem. Płatne zaś wojsko wymagało podatków, a na nie, jako że były to świadczenia niezgodne z posiadanymi przywilejami, musieli wyrażać zgodę uprzywilejowani, niezależnie czy wpłacać owe kwoty mieli oni sami, czy też ich poddani — chłopi. Zgodę na opodatkowanie król mógł uzyskać bezpośrednio, na zjazdach szlacheckich poszczególnych ziem, ale przecież i dla monarchy, i dla samej szlachty wygodniej było na zjazdach takich, zwanych później sejmikami, wybrać przedstawicieli społeczności miejscowej, którzy spotykali się z monarchą na zjeździe ogólnokrajowym. Na zjeździe takim, zwanym Sejmem, zapadały uchwały podatkowe, tu także można było powziąć postanowienia dotyczące spraw ogólnokrajowych czy konkretne decyzje polityczne. Wkrótce, w 1505 roku, doszło do sławnego postanowienia zwanego Nihii novi (Nic nowego), które jest traktowane jako podstawa prawna Sejmu. Statut Nihii novi mówił dość ogólnie, że nic nowego dotyczącego prawa publicznego i wolności, a także ciężarów państwowych, nie może być postanowione bez zgody króla. Rady królewskiej — zwanej później Senatem — i Izby Poselskiej. Nie należy bowiem ówczesnego Sejmu polskiego wyobrażać sobie w sposób zbyt nowoczesny, jako instytucję o kompetencjach ściśle prawodawczych i jednolitym charakterze wewnętrznym, nie mówiąc o jego reprezentatywności w stosunku do całego społeczeństwa. Sejm ówczesny, i to nie tylko polski, był wieloczłonowy.

W Polsce składał się on z króla, jego Rady oraz owej reprezentacji szlachty, wybieranej na sejmikach ziemskich, zwanej Izbą Poselską. Początkowo zresztą nie były to wyraźnie równoważne trzy człony. Król był wprawdzie eden, ale jego kompetencje były bardzo szerokie. Senat liczył ponad dziewięćdziesiąt osób, i to bogatych i wpływowych, natomiast Izba Poselska składała się z około pięćdziesięciu posłów, a od przyłączenia Mazowsza do Korony z blisko siedemdziesięciu i przez długi czas nawet liczebnie nie górowała nad Senatem. Jednakże posłowie otrzymywał diety, co ułatwiało im uczestniczenie w Sejmie, zaś senatorowie musieli przyjeżdżać i obradować na własny koszt, co w praktyce ograniczało ich obecność.

Podział kompetencji w obrębie Sejmu również nie był proporcjonalny. Największe były uprawnienia monarchy, który decydował o zwołaniu Sejmu i jego programie pracy, on też konkludował obrady, tj. akceptował uchwały, nadając im w ten sposób moc obowiązującą. On też ogłaszał je i interpretował, w tym ostatnim przypadku aż po ich zawieszanie włącznie. Rada królewska była organem opiniodawczym przy królu i nie decydowała o uchwałach, choć znaczenie wypowiedzi niektórych przynajmniej biskupów, wojewodów czy ministrów, w mniejszym stopniu kasztelanów, bywały duże i mogło wpływać na stanowisko monarchy, jak też na postawę posłów szlacheckich. Wreszcie posłowie byli zależni od postanowień sejmików, które ich wybierały i dawały im ewentualne wskazówki polityczne, tzw. poruczenia. Ich role zależała też od indywidualnych kwalifikacji posła, jak również znaczenia sejmiku który go wybrał. Wiadomo było, że stanowisko posłów województwa krakowskiego i sandomierskiego z jednej strony, a poznańskiego i kaliskiego z drugiej było znacznie ważniejsze od głosu przedstawiciela innych województw, który najczęściej liczył się z postawą reprezentantów tzw. górnych województw. W sumie zresztą, gdy król, jak to bywało w przypadku Zygmunta Starego, i Senat nie chcieli liczyć się ze stanowiskiem posłów, uważając ich za niedorosłych politycznie. Izba Poselska niewiele mogła zdziałać, poza ewentualną odmową podatku.

Sejmy ówczesne nie miały regulaminu obrad, ani sformułowanych przepisów dotyczących funkcjonowania, ale zwyczajowo powstały pewne zasady wynikające chociażby z uznanych kompetencji władzy monarszej. Król bowiem zwoływał Sejm na mocy własnej decyzji, choć zwykle powiadamiał wcześniej o tym zamiarze ważniejszych senatorów. On też ustalał datę zebrania się Sejmu, podobnie jak terminarz poprzedzających go sejmików. Na sejmiki takie wyjeżdżali przedstawiciele monarchy, na najważniejsze jego sekretarze, by przedstawić postanowienie królewskie zwołania Sejmu i jego zadania. Przy okazji niejako mieli oni wpływać na wybór dogodnych dla króla posłów oraz na danie im odpowiedniego poruczenia. Posłowie zresztą próbowali koordynować swe stanowiska na osobnych sejmikach prowincjonalnych, w Kole dla Wielkopolski, w Nowym Mieście Korczynie dla Małopolski, spotykając się tam przed wyjazdem na Sejm, który najczęściej zbierał się wówczas w Piotrkowie.

Otwarcie Sejmu poprzedzała msza, a następnie witanie króla przez posłów szlacheckich. To spotkanie na początku obrad wszystkich uczestników, a mianowicie króla z Senatem i Izbą Poselską, było też momentem, gdy kanclerz w imieniu monarchy przedstawiał bardziej szczegółowo program pracy Sejmu, ustalony przez monarchę, a posłowie mogli wręczać królowi swoje prośby, tzw. pztita. Do propozycji kanclerskiej ustosunkowywał się wówczas Senat, w formie wypowiedzi kolejnych senatorów, tzw. wotów. Ponieważ wypowiadano się według hierarchii zasiadania w Senacie — czyli na początku głos zabierali biskupi i wojewodowie, a niżsi w hierarchii senatorowie albo rezygnowali z wypowiedzi, albo potakiwali poprzednikom — bardziej ambitni kasztelanowie woleli nieraz rezygnować z prawa do wypowiedzi senatorskich i ubiegali się na sejmikach o wybór na posłów, gdyż w Izbie Poselskiej ich głos mógł mieć większe znaczenie.

Tę część obradowania Sejmu znamy z późniejszych dzienników sejmowych, tzw. diariuszy, natomiast brak nam relacji z obrad samej Izby Poselskiej, która dyskutowała nad propozycjami króla i własnymi dezyderatami oraz ustalała taktykę dalszego postępowania. Wiemy natomiast, że obrady te mogły się dzielić na kolejne etapy, przerywane spotkaniami z monarchą i senatorami. Wówczas marszałek Izby Poselskiej lub inny mówca szlachecki przedstawiał stanowisko Izby, która w ten sposób pragnęła wpłynąć na decyzję pozostałych sejmujących stanów. Uzgadnianie stanowisk odbywało się zarówno w Izbie Poselskiej, jak też pomiędzy stanami.

Wiemy, że stopniowo wykształcały się formy bardziej elastycznego i efektywnego działania w postaci powoływania komisji do załatwiania poszczególnych spraw, tak w składzie wyłącznie poselskim, jak z udziałem członków Senatu, ewentualnie również przedstawicieli monarchy. Nie wiemy natomiast, jak się odbywały dyskusje w samej Izbie Poselskiej, która starała się występować wobec króla i Senatu jako solidarna całość. Jedno jest pewne, że nie znano wówczas systemu głosowania, czy może ściślej — liczenia głosów. Uważano, że nie chodzi o odmierzanie sprzecznych interesów, lecz o dojście do zgody, do ustalenia, jaka decyzja jest słuszna i sprawiedliwa, gdzie leży prawda, a nie kto kogo popiera, nie mówiąc o tym, że brano pod uwagę bardziej jakość, wagę stanowisk, a nie liczbę wypowiedzi. Zresztą w późniejszych czasach wyrobił się zwyczaj zaznaczania przeciwnych stanowisk, potrzebny chociażby ze względu na poruczenia sejmików. Sprzeciwiający się poseł mógł wnieść do ksiąg sądowych najbliższego grodu swoją protestacię i uzyskanym z sądu jej wypisem wylegitymować się wobec wyborców, jednocześnie nie utrudniając zgody w obrębie Izby Poselskiej. W ostateczności, gdy sejmik stanowczo zabraniał jakiejkolwiek zgody, na przykład na uchwalenie podatku, bez załatwienia ważnych spraw politycznych, wówczas zapadała niejako warunkowa uchwała Sejmu i król przekazywał wyniki odpowiedniemu sejmikowi, który e-c post zwykle wycofywał swój sprzeciw i uznawał moc zapadłej uchwały.

Uzgodnione uchwały Sejmu, przyjęte przez Izbę Poselską i Senat, a zaaprobowane przez króla (gdy był nieobecny, przebywając na przykład na Litwie, przesyłano mu je do aprobaty) były dwojakie: a mianowicie — konstytucje, zwane też statutami, które zawierały postanowienia o charakterze prawnym lub istotne decyzje polityczne, oraz — uniwersały poborowe, które określały rodzaj i wysokość uchwalonych podatków i tryb ich ściągania. Warto zaznaczyć, że nie był to podział konsekwentny, bowiem reformy podatkowe znajdziemy właśnie w uniwersałach poborowych (pobór zaś oznaczał podatek), a nie —jak my widzielibyśmy — w konstytucjach. Teksty konstytucji oraz uniwersałów podatkowych redagowała kancelaria królewska i dawała je szybko do druku (od 1518 i 1524 r.), a następnie uwierzytelnione rozsyłała po kraju.

Czasy Zygmunta Starego to okres współpracy króla z Senatem, którego skład zresztą sam król ustalał, i niechęci monarchy i jego otoczenia wobec Izby Poselskiej. Była ona uważana za niedojrzałą politycznie i intelektualnie, co początkowo mogło nie dziwić biorąc pod uwagę wykształcone, humanistyczne kręgi najbliższych królowi urzędników. Jednakże w ciągu czterdziestu dwu lat jego panowania szlachcic z rycerza analfabety przekształcił się w ziemianina, często mającego wykształcenie uniwersyteckie, niekiedy nawet uzyskane za granicą. I kiedy monarcha starał się z różnym skutkiem przeprowadzić odgórnie pewne reformy skarbowo-wojskowe czy kodyfikacje prawne, to szlachta wysuwała coraz więcej krytycznych uwag pod adresem wyzyskującej swe stanowisko magnaterii i coraz więcej postulatów dotyczących całości spraw państwowych.

To dojrzewanie poczucia odpowiedzialności i formułowanie programu reform stanowiło wyraz tworzenia się szlacheckiego stronnictwa politycznego, zwanego stronnictwem egzekucyjnym. Nas może zresztą dziwić, że było to stronnictwo czysto szlacheckie, bez udziału mieszczaństwa. Pamiętajmy jednak, że miasta, skromnymi przedstawicielami Krakowa, z czasem i Wilna, nie uczestniczyły w Sejmie, a nawet nie bardzo pragnęły w nim uczestniczyć, jak to się okazało w wypadku najbogatszego miasta, a mianowicie Gdańska, w 1569 roku. Być może i mieszczanie woleli nie występować w Izbie Poselskiej, gdzie przewagę miała szlachta, i uważali, że skuteczniej można działać poza Sejmem, co było prawdą w odniesieniu do Gdańska. Zresztą formalnie przywilej koszycki (1374 r.), uwalniający szlachtę od obowiązku płacenia podatków, nie obejmował miast, których na tej zasadzie nie było trzeba pytać o zgodę na opodatkowanie.

Stronnictwo egzekucyjne składało się głównie ze średniej i bogatej szlachty, podjęła rywalizację z magnaterią. Hasło egzekucji praw było wyrazem przekonania, że dawne prawa i stosunki były dobre, a z czasem ludzie je popsuli i należy powrócić do wcześniej obowiązujących praw, egzekwować ich stosowanie, aby nastąpiła naprawa. Ta, dla nas konserwatywna, postawa była u ówczesnych ludzi zrozumiała skoro podobnie tradycja starożytna odwoływała się do dawnych złotych czasów a pojęcie postępu przyniósł dopiero i rozpowszechnił w Europie wiek XVIII.

Pierwszą konkretyzacją tego hasła miała być egzekucja dóbr, tj. odebrania magnaterii bezprawnie posiadanych przez nią dóbr królewskich, których rozdawnictwo uczyniło skarb królewski pustym. Żądano także odebrania wysokich urzędów kumulowanych wbrew prawu itd. Do takich egzekucyjnych haseł dołączono wkrótce inne, a mianowicie unii realnej z Litwą, którą należało wspomagać, szczególnie w walkach z Moskwą, a która nie dokładała się do ciężarów ponoszonych przez Koronę. Kwestionowano także osobny Sejm, osobny skarb i osobną politykę Prus Królewskich, które Korona musiała chronić. Wśród zasadniczych postulatów egzekucyjnych znalazła się kwestia reform sądownictwa apelacyjnego, a w miarę nasilania się wpływów reformacji, żądanie swobody religijnej i pociągnięcia Kościoła do świadczeń na rzecz państwa. Nie oznacza to zresztą, że szlachta a chciała na Kościół katolicki zrzucić ciężary, których sama nie lubiła. Reforma bowiem podatkowa i utworzenie stałego wojska zawodowego były również wpisane w jej postulaty, nie mówiąc o tym, że na żądanie monarchy szlachta potrafiła się sama opodatkować i płacić z własnej kieszeni pogłówne (1520 r.), czy oddawać do skarbu część należnych jej czynszów chłopskich. Oczywiście powyższe postulaty narastały stopniowo w miarę dojrzewania ruchu egzekucyjnego, powstawania publicystyki politycznej i ukształtowania się osobowości wybitnych przywódców parlamentarnych, takich jak Mikołaj Sienicki, Rafał Leszczyński czy Hieronim Ossoliński.

Program stronnictwa egzekucyjnego długi czas nie mógł znaleźć zrozumienia a przez to i poparcia, ze strony monarchy, a bez współdziałania z królem realizacja postulatów nie była możliwa. Wprawdzie śmierć Zygmunta Starego i objęcie rządów przez Zygmunta Augusta obudziło nadzieje na zmianę postawy władcy, ale o małżeństwo króla z Barbarą Radziwiłłówną, przeciw któremu wystąpiła szlachta złączył ponownie monarchę z magnaterią. Dopiero potrzeby finansowe związane z wojną w Inflantach, a także przekonanie monarchy, że egzekucjoniści mogą stanowić cennego sojusznika w polityce, doprowadziły do zwrotu (1562 r.) i współpracy szlachty z królem. Te kilka lat bliskiej współpracy pozwoliły uruchomić siły polityczne, tkwiące w stronnictwie szlacheckim i w instytucji Sejmu, i dokonać reform, które w normalnym trybie zajęłyby czas paru pokoleniom.

Sejm piotrkowski na przełomie 1562 i 1563 roku, który trwał cztery miesiące, uchwalił tzw. egzekucję dóbr królewskich, reformę podatków i uzyskał zakaz egzekwowania przez starostów wyroków sądów duchownych, co w praktyce równało się zabezpieczeniu tolerancji wyznaniowej. Szczególnie istotna była przy tym owa reforma podatkowa, która wprawdzie nie zmieniła systemu podatkowego, ale podnosiła podatek płacony z łana kmiecego z 12 do 20 groszy, z prawem potrącania przez chłopa połowy, tj. 10 groszy, z dziesięciny kościelnej. W ten sposób osiągnięto podwójny cel, a mianowicie zwiększono wysokość wpływów podatkowych, a jednocześnie zmniejszono obciążenie chłopa, opodatkowując pośrednio Kościół. Ten sam Sejm nakazał również zebranie nowych, zaprzysiężonych (lub uwierzytelnionych) zeznań podatkowych, co w sumie pozwoliło wydatnie zasilić skarb państwowy.

Egzekucja dóbr królewskich przeciągnęła się w czasie i zajęła także Sejm warszawski na przełomie 1563 i 1564 roku, gdyż specjalna komisja sejmowa dokonała tzw. rewizji listów, to znaczy sprawdziła zgodność z prawem wszystdch nadań dóbr królewskich poczynionych od 1504 roku. Sporządzone listy posł .lżyły następnie komisjom lustratorskim do kontroli dóbr królewskich w terenie. Wyznaczono bowiem pięć (trzyosobowych) komisji lustratorskich, a każda złożona była z przedstawicieli króla, Senatu i Izby Poselskiej. Rozjechały się one w teren, by zlustrować miasta królewskie oraz blisko 1500 wsi i 500 folwarków. Sprawdzano na miejscu stan prawny i faktyczny dóbr, ich dochodowość i zaprzysięgano świadków, by powstałe w ten sposób księgi protokołów były maksymalnie wiarygodne. Na podstawie takiego rozeznania stanu królewszczyzn ustalono na Sejmie, że 20% wyliczonych dochodów powinno zostać jako wynagrodzenie dla starosty, a z pozostałej sumy król 1/4 (kwartę) przeznaczył na stałe wojsko, zwane odtąd wojskiem kwarcianym. Biorąc pod uwagę zmiany cen i warunków gospodarowania, w 1569 roku przeprowadzono następną lustrację, a w odniesieniu do dóbr legalnie zastawionych i nie podlegających lustracji przyjęto zasadę, że dobra te po czterech pokoleniach użytkowników mają bez wykupu wrócić do skarbu. I jest rzeczą godną podziwu, że zasada ta była przez kilkadziesiąt lat konsekwentnie realizowana, w połowie bowiem następnego stulecia lista dóbr królewskich była znacznie bogatsza niż w dobie reformy.

Drugą podstawową reformą, która zmieniła oblicze kraju, była unia z Litwą. Litwa, mimo długotrwałego związku z Polską, była praktycznie związana z nią unią personalną, jako że Jagiellonowie, dziedziczni władcy na Litwie, dzięki temu władztwu mieli zapewnioną koronę w Polsce. Bezdzietny Zygmunt August zmienił to stanowisko, uważając, że związek realny obu państw jest niezbędny.

Ze swej strony monarcha systematycznie upodabniał ustrój Wielkiego Księstwa do polskiego i naciskał na magnaterię litewską, przeciwną unii. Sejm, obradujący w 1569 roku przez siedem miesięcy w Lublinie, doprowadził do zawarcia unii, przy czym rozstrzygającą rolę odegrało przyłączenie przez króla do Korony Podlasia, Wołynia i Kijowszczyzny, co złamało opór litewskich wielmożów. Unia zakładała wspólny Sejm i wspólnego, razem wybieranego monarchę, przy zachowaniu odrębnego prawa, urzędów, wojska i skarbu. Unia ta, przeprowadzona drogą układów, okazała się bardziej trwała aniżeli inne unie, zawierane wcześniej i później w Europie.

Na tym samym Sejmie ograniczono również autonomię Prus Królewskich, rozszerzając uprawnienia Sejmu koronnego na tę dzielnicę. Podobnie też poddano kontroli królewskiej potężny Gdańsk, który starał się dotąd prowadzić odrębną politykę nie tylko wewnętrzną, ale i zagraniczną. Śmierć króla (1572 r.) przerwała cykl reform prowadzę tych przez szlachtę we współpracy z monarchą. Niemniej stronnictwo egzekucyjne kontynuowało je w 1573 roku, w tzw. konfederacji warszawskiej, zagwarantowano prawnie tolerancję religijną, uchwalając pokój pomiędzy różniącymi się w wierze, a w roku 1578 ustanowiono Trybunał Koronny, jako najwyższy sąd apelacyjny w Koronie. Była to ostatnia wielka reforma, zrealizowana przez stronnictwo szlacheckie i sejmy egzekucyjne, jako że współpraca z monarchami elekcyjnymi okazała się trudna, a i pokolenie egzekucjonistów odeszło z sejmowej sceny politycznej.

O dalszych dziejach Sejmu polskiego można by jeszcze mówić długo, ale czas chyba na podsumowanie tego początkowego, a jakże ciekawego okresu. Po pierwsze, do momentu ukształtowania się instytucji Sejmu wzrost jego znaczenia i aktywności postępował bardzo szybko, równolegle ze wzrostem dojrzałości ludzi, którzy tam działali. Jednocześnie wyraźnie rysuje się współzależność pomiędzy narastaniem roli Sejmu i efektywności jego działania a wzrostem kultury politycznej i wykształceniem ówczesnego społeczeństwa. To nie przypadek, że w dobie Mikołaja Kopernika, Mikołaja Reja czy Jana Kochanowskiego występują wybitni przywódcy polityczni tworzy się szlacheckie stronnictwo reform. Później podobnie - po długich latach degradacji Sejmu i życia politycznego — przyjdzie w czasach Oświecenia okres rozwoju kultury i doba zasadniczych reform.

I wreszcie ostatnia uwaga. Sejm mógł skutecznie działać wówczas, gdy doszło do współdziałania dwóch najważniejszych jego składników — króla oraz Izby Poselskiej, i gdy oba te czynniki występowały zgodnie, w pełnym poczuciu odpowiedzialności za państwo i jego losy. A zasada ta sprawdzała się również w innych czasach odmiennych okolicznościach.